Sylwiusz Jakubowski, wójt Żelazkowa w Wielkopolsce, w piątek po raz drugi w tym tygodniu został wywieziony radiowozem z pracy. Był pijany, pojechał prosto do policyjnej izby zatrzymań.
Policja już po raz trzeci zastała Sylwiusza Jakubowskiego w pracy pod wpływem alkoholu. I po raz trzeci wójt Żelazkowa pod Kaliszem oświadczył, że jest na urlopie. Trzeźwieć zaczął w policyjnej izbie zatrzymań.
Nie ma miesiąca bez skandalu z udziałem Sylwiusza Jakubowskiego, wójta Żelazkowa pod Kaliszem. Gdy do urzędu przyjechała policja, wydmuchał trzy promile. Ale znów mu się upiekło.
Wójt Żelazkowa zwyzywał na dożynkach powiatową radną, ale prokurator z Kalisza nie chciał go ścigać. Nie widział w tym interesu publicznego. Głos zabrali przełożeni z prokuratury okręgowej.
Wójt Żelazkowa Sylwiusz Jakubowski zwyzywał na dożynkach powiatową radną. Prokurator Sławomir Joachimiak z Kalisza okazał się dla niego nadzwyczaj wyrozumiały.
Ma na koncie pijackie awantury, przemoc domową i poniżanie podwładnych. Kto się nie ugnie, traci pracę i płaci zdrowiem. Ale mieszkańcy Żelazkowa pod Kaliszem kochają swojego wójta.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.